Dzień z Jackiem z Szafy

W odpowiedzi na dość często pojawiające się w internecie wołania o pomoc związaną z krwiodawstwem i szpikiem kostnym, stowarzyszenie postanowiło udać się do Centrum Krwiodawstwa przy ul. Marcelińskiej w Poznaniu. Przez ostatni rok Centrum uległo kompletnej modernizacji. O ile budynek z zewnątrz nadal odstrasza, to jego wnętrze jest doskonale zorganizowaną placówką, gdzie można oddać krew, zostać wpisanym do bazy dawców szpiku kostnego dla chorych na białaczkę, uzyskać poradę lekarską i wykonać badania krwi. Tak jak i w coraz większej liczbie urzędów, tak samo na ul. Marcelińskiej został umieszczony automat do wydawania numerów, następnie wyświetlanych na czytelnie rozmieszczonych ekranach, które bardzo sprawnie kierują potencjalnych dawców przez wszystkie kolejne etapy; rejestrację; wypełnienie kwestionariusza; pobranie próbki krwi; krótkie badanie lekarskie, aż do samego pobrania krwi lub śliny w celu zostania dawcą szpiku. O ile pobranie próbki śliny zajmuje kilka sekund, samo pobranie krwi trwa około dziesięciu minut i poza samym wbiciem igły, jest już dalej bezbolesne. Wielokrotna obserwacja reakcji własnego organizmu na oddanie 450 mililitrów krwi, a także obserwacja innych krwiodawców, nie pozostawia wątpliwości – już po kilku minutach można wstać i normalnie funkcjonować. Dodatkowo uzupełniamy płyny darmową herbatą i kawą i zagryzamy czekoladą, której dostajemy dziesięć tabliczek. Te starczą nie tylko na doraźną regenerację organizmu, ale także podjadanie przez najbliższy tydzień. Oddanie krwi jest równoznaczne z uzyskaniem dnia wolnego w pracy co warto wykorzystać. Zachęcamy do oddawania krwi i zostania dawcą szpiku. W wielu ludziach pokutuje strach przed bólem towarzyszącym takim zabiegom, jednak wystarczy pomyśleć o sytuacji, w której sami będziemy potrzebować czyjegoś dawstwa. Centrum na Marcelińskiej alarmuje: zapasy krwi osiągnęły stan krytyczny, a okres wakacji zdecydowanie obfituje w tragiczne wypadki drogowe. Warto zajrzeć na stronę poznańskiego krwiodawstwa: http://www.rckik.poznan.pl/

Po oddaniu krwi udaliśmy się do innej części poznania – Naramowic. Tutaj pan Edmund Włoszczyński przekazał naszemu stowarzyszeniu ksero, które z pewnością przyda się do powielania ulotek i plakatów informujących o naszych akcjach. Serdecznie dziękujemy! Zawsze mamy na uwadze ekologię i zachęcamy każdego komu już wpadła lub wpadnie w przyszłości w ręce nasza ulotka, do późniejszego wyrzucenia ją do odpowiedniego kosza na makulaturę.

Z Poznania udaliśmy się do Starego Tomyśla, gdzie zostaliśmy zaproszeni przez małżeństwo Izabeli i Rafała Putzów. Pani Izabela jest animatorką kultury z biblioteki w Nowym Tomyślu, pan Rafał jest nauczycielem chemii i biologii, a także wokalistą zespołu Karawana Eskimosów. Ugościli nas w urokliwym, ale mającym czasy świetności już za sobą dworku w Starym Tomyślu, gdzie mieszkają. Wspólnie zaczęliśmy snuć plany na temat koncertu charytatywnego Karawany na rzecz Zoo w Nowym Tomyślu, który odbędzie się w Przeźmierowie w Marvell House w sierpniu. Dziękujemy za ciepłe przyjęcie.

Na koniec nie pozostała nam nic innego jak wrócić do naszej centrali w Przeźmierowie i do późnych godzin nocnych snuć plany na temat dalszych przedsięwzięć.

Wszystkich chętnych zapraszamy do członkowstwa: jacekzszafy@dechiffon.com

Antykwariat Mały Książek

Odwiedziłem dzisiaj kultowe miejsce na mapie Poznania, antykwariat Mały Książek. Jeśli chcecie znaleźć coś ciekawszego niż polska klasyka i zapłacić za to grosze, a przede wszystkim poczuć magiczny zapach starych książek, koniecznie się tam wybierzcie. Ja wyszedłem z naręczem woluminów. A jeśli literatura nie jest waszym konikiem to informuję, że Entuzjaści Band zagrają tam koncert już w lipcu.

 ul. Za Bramką 9, Poznań
https://www.facebook.com/AntykwariatMalyKsiazek/

 

ksiazek

Przeźmierowskie Memento Mori w Poznaniu

Nieopodal przeźmierowskiego lasu, w drewnianym domu emanującym tęsknotą za odległymi czasami, które, wydawałoby się, odeszły w zapomnienie, mieszka małżeństwo artystów. Ich dom zdaje się być ostatnim bastionem chroniącym pamięci o muzycznej tradycji dziadowskiej. Alicja Choromańska i Jacek Hałas wraz z rodziną, trójką synów i córką, przekazują z sukcesem swoją fascynację wędrownych muzykantów i opowiadaczy szerszej publiczności.
Dnia 25 maja na Scenie Roboczej w Poznaniu wystawili spektakl pt. „Zegar bije”. Przedstawienie to nawiązuje do starych epickich pieśni wędrownych, odkurzonych i ponownie nagranych przez Jacka Hałasa na nośnik cd pod tym samym tytułem. W na pozór archaicznej, a jednak nadal chwytającej za serce, muzyce prym wiedzie korba liryczna, akompaniują jej akordeon, trąbka, wiolonczela, ksylofon i bęben. Opowieści nomadów podróżujących po dawnej Polsce i Europie mówią o świętych, wędrówkach dusz, sądzie ostatecznym i ludzkich tragediach. Niezwykle interesującym uzupełnieniem całego recitalu była scenografia wraz z ilustracjami wykonanymi na płótnach, a także scenki ilustrujące muzykę, odgrywane przez całą rodzinę Hałasów.
Strona artystów: http://www.halas.art.pl/

Wybory do Europarlamentu 2014

Głosuję i liczę na siebie. Nie czekam, aż ktoś mnie uratuje, albo uczyni ten świat lepszym miejscem. Staram się dbać o te kilka metrów kwadratowych po których stąpam, tak aby były możliwie najlepszą wersją rzeczywistości, dla mnie i dla moich bliskich, ale i dla każdego kto przetnie moją drogę. I za każdym razem oddaję nieważny dla komisji wyborczej głos. Ale ważny dla mnie.

wybory

Anna Marchlewska kreatywną Polką we Francji?

Anna Marchlewska, autorka okładki do książki „Wisielec” i albumu „Fénix”, startuje w konkursie na tytuł Kreatywnej Polki we Francji. Podobają się wam jej pracę i chcecie ją wspomóc? Wystarczy dodać like’a pod jej kandydaturą.

 

Fotorelacja i recenzja z koncertu w Marvell House

Pierwsze wrażenie: zanurzenie w Byciu takim, jakie jest Tu i Teraz. Lokalny koncert na przydomowej scenie w Przeźmierowie, ujawniający ‚gołą prawdę o życiu’, jedną z możliwych i niewątpliwie subiektywną, ale jednocześnie nieco w duchu filozofii zen. Jest to zatem prawda przyswajalna dla wszystkich obecnych w zależności od potrzeby chwili w ich życiu i aktualnego poziomu świadomości  Autentyczność i otwartość na scenie pociągają za sobą autentyczność reakcji u publiczności. Dzięki temu świetny kontakt pomiędzy członkami zespołu przełożył się na świetną komunikację z słuchaczami-widzami. Efekt: koncert pełen inspiracji.

Dziękuję i pozdrawiam,
Katarzyna Anna Weiss

zdjęcia © Marta Bagińska

Jacques de Chiffon & Entuzjaści Band w Marvell House

Skandalista wykrzyczał i zachwycił
W piątek, 16 maja w Przeźmierowie odbył się niezwykły koncert pisarza i muzyka Jacquesa de Chiffon. Miejscem koncertu był garaż artysty, stara hala produkcyjna, którą od kilku tygodni przygotowywał specjalnie na to wydarzenie. – Najwięcej problemów miałem ze sceną, którą budowałem przez tydzień – zdradza artysta. Dlaczego Jacques zdecydował się na zrobienie koncertu właśnie w domu? Jak sam zdradza zrobił to, bo GOK nie chciał mu udostępnić sali. – Stwierdziłem, że to dla mnie żadna przeszkoda, bo jak chce się coś robić, to nie zawsze należy chodzić i prosić, czasami po prostu wystarczy zadziałać i stworzyć coś własnymi rękoma – mówi artysta. Jacques nie tylko postawił scenę, ale także zamienił garaż w prawdziwą salę koncertową i sprawił, że weszło do niej kilkadziesiąt osób. Odzew był zatrważający. Artysta zaprosił tylko kilku znajomych, a na koncercie zjawiło się blisko 70 odbiorców zapełniając salę po brzegi. – Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jacques zagrał dobry koncert. Cały zespół był świetny. Widać, że czytał i śpiewał prosto z duszy – mówi Magda Mielcarek z Poznania, która o koncercie dowiedziała się od znajomych. – Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym artyście. Postanowiłam przyjść i sama się przekonać. Najpierw zaintrygowała mnie powieść „Wisielec”, którą napisał. Później dowiedziałam się, że jej autor nagrał też płytę na podstawie swojej książki, wiec byłam ciekawa jak brzmi – wyznaje Magda, która zapewnia, że z przyjemnością będzie śledzić dalszą twórczość Jacquesa de Chiffon. Artysta podczas ponad godzinnego show zagrał nie tylko utwory ze swojej debiutanckiej płyty „Fénix”, ale także kilka nowych aranżacji, które już niedługo znajdą się na jego kolejnej płycie. – Na razie jesteśmy na etapie zbierania materiałów. Jednocześnie z nową płytą powstanie też książka, ale zarówno na jedno jak i drugie będziemy musieli poczekać, bo proces twórczy jest czasochłonny – tłumaczy Jacques. Podczas piątkowego koncertu zorganizowanego pod hasłem „Jacques de Chiffon i Entuzjaści Band” artyście towarzyszyła skrzypaczka Marta Nienajadło i perkusista grający na djembie Kuba Michalak. Muzyk każdy utwór zapowiadał czytanymi przez siebie fragmentami powieści, gniótł kartki i rzucał je na scenę. „Przeszedłem przez całą dolinę mroku i śmierci. Utaplałem się w błocie, stałem się tym kim nie chciałem być, właśnie po to, by wiedzieć, kim jestem tak naprawdę i do czego dążę.” – brzmi jeden z fragmentów książki. A co o swojej twórczości mówi sam artysta? – Książkę pisałem podparty przeżyciami i trudnymi doświadczeniami. Czy jest dobra? Nie wiem. Nie mi to oceniać. Po prostu robię, to co kocham i to jest dla mnie najważniejsze. Artystom trudno wypłynąć. Przykład tego koncertu pokazuje, że można zrobić coś bez wielkich środków i własnymi siłami – zaznacza artysta, który zachęca innych do podobnych działań i już zapowiada kolejne wydarzenia. Jacques jest jednym z założycieli stowarzyszenia „Jacek z szafy”, które zamierza promować podobne wydarzenia. – Zachęcam do członkostwa. Każdy kto tworzy coś fajnego i chce się tym podzielić może do nas przystąpić – zachęca Jacques. Wszyscy chętni mogą pisać na adres jacekzszafy@dechiffon.com lub zaglądać na stronę www.dechiffon.com. Członkowie stowarzyszenia już zapraszają wszystkich czytelników „Sąsiadka czytaj” wraz z rodzinami i dziećmi na akcję sprzątania lasu połączoną z ogniskiem i koncertem unplugged Entuzjaści Band, który odbędzie się 21 czerwca o godz. 11. Miejsce zbiórki Przeźmierowo ul. Sosnowa, parking przy cmentarzu. Kolejnym wydarzeniem będzie też zapowiadany na 14 czerwca na godz. 17 spotkanie z pisarzami Piotrem Stróżyńskim, autorem powieści „Chaos i Świńska Skóra”, „Nienawidzę Was” oraz „Kokon Wytrzeźwień”, oraz Dariuszem Papieżem pisarzem i dziennikarzem, autorem powieści „Zniszczenie” oraz „Dom Czwartego Przykazania”. – Spotkanie odbędzie się oczywiście w garażu, który powoli staje się takim małym domem kultury – żartuje artysta, który również po spotkaniu z pisarzami zapowiada krótki koncert. – Będzie to niezwykły wieczór połączony z muzyką. Oczywiście wstęp wolny – dodaje Jacques de Chiffon.
Mirek Badaj

relacja video z koncertu:

Recenzja tandemu muzyczno-literackiego

Recenzja tandemu literacko-muzycznego mojego autorstwa, a więc „Wisielec” – „Fénix” w Noir Café.

http://www.noircafe.pl/wisielec/

Bohater, alter-ego autora, a może on sam, żyje w nieszczęśliwym związku, świadomy tego, że uczucie – o ile kiedyś istniało– wygasło już całkowicie. Zostały jedynie wzajemne pretensje i obwinianie. Dlatego też wyruszył w podróż. Nie zna swojej drogi, nie widzi jej kresu, cel jest bardzo odległy – jest to on sam. W tym wiecznym wędrowaniu homo viator, samotnik, próbuje dotrzeć do głębi jestestwa, do iskry bożej tkwiącej w nim, pozamaterialnego fundamentu istnienia – duszy.

Nie jest to powieść wielotematyczna, temat jest jeden – stanowi go próba dotarcia do samego siebie. Jest to natomiast powieść eklektyczna, ponieważ dróg i ścieżek do celu jest wiele i przez każdą należy przejść. OOBE (out of body experience) – opisy snów, doświadczeń spoza ciała, kiedy dusza wyzwala się spod tyranii materii i udaje się w wędrówkę. Właściwie niezbyt to wszystko różni się od świadectw tego typu, które można bez wysiłku znaleźć w Internecie. Według psychoanalizy i teorii Freuda sny stanowią klucz do naszej podświadomości. Choć fragmenty z relacjami z OOBE mogą wydawać się nudne (czasami rzeczywiście takie są) i niepotrzebne, to stanowią one ważną część konstrukcji psychologicznej bohatera.

Książka stanowi wgłębienie się w psychikę jej bohatera. W nocie redakcyjnej, zamieszczonej na okładce, czytamy, że stanowi ona strumień świadomości, jednak w moim przekonaniu jest to bardziej lektura pamiętnika czy też dziennika (każdy wpis jest datowany), wskazywać na to może uporządkowana narracja oraz wydarzenia opisane linearnie; bez żadnych wtrąceń, zawieszeń. Nie jest to zatem powieść osadzona w technice „Stream of consciousness”.

Książka tego rodzaju może nosić rysy wyjątkowości, ale tylko wtedy, kiedy bohater prezentowany jest właśnie w ten sposób. Oczywiście – w jakimś stopniu jest to człowiek ciekawy, z własnymi przemyśleniami, któremu, mówiąc najprościej: blisko do każdego z nas. Z pewnością będą osoby, które poczują więź z Jacquesem, dla niektórych jego słowa będą ich własnymi, ale znajdą się też tacy, którzy po lekturze do książki nie powrócą. Zaryzykować można, wszak w ten czy inny sposób, każdy z nas próbuje dotrzeć do swojego wnętrza.

Pozostało mi jeszcze napisać kilka słów na temat muzyki, można powiedzieć: ścieżki dźwiękowej do książki czyli płyty Fenix, dostępnej na stronie internetowe autora. Już na wstępie czytelnik zostaje poinformowany/uprzedzony, że Wisielec i Fenix to jedność i należy obie te formy traktować właśnie w ten sposób. Jaki jest tego efekt? Muzyka jest świetna. Naprawdę. Gitara, skrzypce i instrumenty klawiszowe świetnie współgrają i oddają ducha powieści. Aranżacja rockowa ma zęba, teksty wyrażają tęsknotę za czymś ukrytym, za utraconym sensem życia. Muzyka bardzo dobrze współgra z powieścią, stanowi jej uzupełnienie, a z drugiej strony może być też autonomiczną częścią.

Ta książka ma w sobie coś dziwnego – czytałem ją uważnie przede wszystkim ze względu na fakt, że chciałem ją rzetelnie zrecenzować, po trochu dlatego, że mimo nieco ciągnących się fragmentów (znów OOBE), coś nakazywało mi śledzić losy bohatera. I jak sądzę, było warto. W Wisielcu można znaleźć takie słowa, zdania, frazy, które potrafią wprawić w zadumę, olśnić. Ja taką myśl znalazłem.

Autor: Rafał Siemko

Korekta: Angelika Łuszcz

 tandem

Jacques de Chiffon, Wisielec, Warszawska Firma Wydawnicza, Warszawa 2014.