Jak kamień

„JAK KAMIEŃ”

Kiedy przyjdzie na mnie czas
Czy bez żalu spojrzę w twarz?
Odbitą w tym lustrze

Czy nie będę wtedy sam
Czy ktoś jeszcze kocha mnie?
Czy tylko wzbudzam litość?

Przecież nie chciałem być
Zimny jak głaz
Chciałem kochać bez warunków

Mogłem więcej pewnie dać
Ale kto by chciał brać?
Aż tyle mroku…

Kiedy przyjdzie na mnie czas
Bo na każdego przyjdzie czas
Dzięki Bogu, nie będę wiecznie żył

Mam nadzieję tylko, że
Że nie byłem tak jak TY
Że nie byłem jak KAMIEŃ

TO NIE MÓJ DOM
CHOĆ OD LAT TU CIĄGLE TKWIĘ
CAŁY SYSTEM PRZEKONAŃ
WŁAŚNIE PADŁ U MYCH STÓP
ODDAJĘ CAŁEGO SIEBIE
BOŻE MÓJ DZIEL I RZĄDŹ
BOWIEM JA ZAGUBIĘ SIĘ
DUSZY MEJ
PILNIE STRZEŻ

No Comments

Post a Comment

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code