Pies Łuś

Daleko stąd, za olbrzymim morzem zwanym oceanem, w kraju zwanym Stany Zjednoczone Ameryki, nieopodal miasta zwanego Nashville, na farmie farmera zwanego Johnem, przyszedł na świat malutki piesek. Matką tego malutkiego pieska była suczka Rita, która nosiła to imię po zmarłej żonie farmera Johna. Pośród wszystkich zwierząt farmera Johna, a więc świnek, krówek, owiec i koni, suczka Rita była ulubionym zwierzęciem farmera, a także od czasu śmierci jego żony, ważną pomocą na farmie. Rita pomagała Johnowi zapędzać zwierzęta do zagród, a także pilnowała by żadne z nich nie uciekło podczas wypasu na pobliskich łąkach. Kiedy więc suczka Rita zaszła w ciąże, farmer John cieszył się, że urodzi takie same wspaniałe pieski jak Rita. John bardzo liczył na pomoc nowych piesków na farmie. W końcu stało się. Suczka Rita urodziła cztery pieski. Trzy pierwsze urodziły się piękne i zdrowe i wyglądające zupełnie jak Rita, ostatni piesek nie dość, że był mniejszy od swojego rodzeństwa, to dodatkowo wyróżniało go coś, przed czym nikt by nie mógł przejść obojętnie – urodził się tylko z jedną nogą, mianowicie przednią lewą. Rita jednak kochała go jak wszystkie swoje małe pieski, szczerą matczyną miłością. Musiała mu jednak bardziej pomagać, ponieważ biedny piesek nigdzie nie mógł sam iść, ani w ogóle się poruszać. Mimo, że był inny, jego rodzeństwo też starało się, żeby nie był smutny i rozbawiało go na wszystkiego sposoby, tak żeby zapomniał, że ma tylko jedną nogę. Niestety po pewnym czasie pieski podrosły i John zdecydował, że muszą zacząć pomagać mu na farmie. Biedny piesek bez trzech nóg nie mógł niestety nawet samodzielnie zając się sobą, nie mówiąc o tym żeby pomagać komukolwiek. Jego mama nie chciała wrócić do pracy z Johnem, pragnęła jedynie opiekować się swoim synkiem z jedną łapką. Farmer John nie mógł tego znieść, nie mógł pozwolić aby jego najlepszy pomocnik na farmie mu przestał służyć. Powiedział do małego pieska bez nóg: „Wuss!”, co po polsku mówi się Łus i oznacza w naszym języku maminsynek, a więc kogoś kto jest bardzo zżyty ze swoją mamą i jej bardzo potrzebuję, aż za bardzo! Postanowił oddać małego Wussa do schroniska dla zwierząt, niech tam się nim zajmą! Mimo skomlenia Rity i rodzeństwa małego Wussa, John zamknął go w bagażniku swojej półciężarówki i zawiózł do schroniska. Część dalsza nastąpi… a wszystko w niej skończy się dobrze!